Reklama

Reklama

Zaginięcie Iwony Wieczorek. W gąszczu fałszywych tropów nie ma odpowiedzi

Od głośnego zaginięcie Iwony Wieczorek mija 12 lat. Sprawą młodej dziewczyny, która boso wracała nocą do domu i nigdy tam nie dotarła, żyła cała Polska. Pamięć o tych wydarzeniach powraca rokrocznie, wraz z nowymi, sensacyjnymi doniesieniami tabloidów. Ale to nie łamy kolorowych gazet przyniosą odpowiedź na pytanie o tajemniczy los, jaki spotkał Iwonę.


O czwartej dwanaście Iwona znika z kadru

17 lipca przypada 12 rocznica zaginięcia 19-letniej Iwony Wieczorek. W nocy z piątku na sobotę wracała do domu po imprezie. Miała na sobie białą bluzkę, szła boso, niosąc buty w dłoni. Było gorąco, prawie 30 stopni, choć letni świt był już bardzo blisko. Ostatni fizyczny ślad pozostawiła na nagraniu miejskiego monitoringu, który uchwycił jej sylwetkę przy wyjściu na trójmiejską plażę numer 63 w Gdańsku Jelitkowie. Dokładnie o godzinie czwartej dwanaście znika z kadru. 


Rozpoczynają się poszukiwania, policja bada wiele śladów, wątków, padają pytania: "z kim była?", "z kim się bawiła?", "czy doszło do kłótni z przyjaciółmi?", "dlaczego wracała tej nocy sama?", "czy jej były chłopak był z nią tamtego wieczoru?". Zadają je policjanci w zaciszu gdańskiej komendy i praktycznie wszystkie polskie media - głośno, na całą Polskę.  

Reklama


18 miesięcy śledztwa, w czasie którego przesłuchano ponad 300 osób, nie przyniosło przełomu. W styczniu 2012 roku Prokuratura Okręgowa w Gdańsku zdecydowała o umorzeniu śledztwa. Wywołało to skandal i falę oburzenia. "Śledztwo było prowadzone tak, by nie przyniosło wyników" - stwierdził wprost znany dziennikarz śledczy. Zaczęto stawiać pytania o nieudolność, brak profesjonalizmu, a nawet policyjną korupcję. 


"Była kontrola z Komendy Głównej Policji. Wykazała ona, że pomorscy policjanci, badając sprawę Iwony Wieczorek, postępowali zgodnie z policyjnym rzemiosłem. Wiele wątków - zarówno krajowych, jak i zagranicznych - sprawdziliśmy" - tłumaczył się wtedy nadinspektor Wojciech Sobczak komendant wojewódzki policji w Gdańsku, w rozmowie z portalem Trójmiasto. 


Fałszywa nadzieja

W 2013 roku sprawa znów wraca na nagłówki gazet. 30 czerwca portal Gazeta doniósł, że pewien mieszkaniec Tczewa miał widzieć Iwonę w restauracji McDonald's przy Champs-Elysess w Paryżu.

Tczewianin twierdził, że dziewczyna była tam obecna z dzieckiem w wieku około 2 lat. Policja uzyskuje od restauracji nagrania monitoringu z tego dnia. Po ich obejrzeniu mama Iwony stwierdza jednak kategorycznie, że nie jest to jej córka.  Tym samym wątek "paryski" sprawy urywa się. 

W listopadzie tego samego roku tabloid "Fakt" informuje, że policjanci badają doniesienia o tym, że Iwona była tym razem widziana w Londynie. Informacja okazuje się jednak bezwstydnym zmyśleniem. Pomorska policja zaprzeczyła, że bada taki wątek, a nawet, że dotarły do niej takie doniesienia. 


Celebryci na "ratunek"

W sprawę zaginięcia Iwony Wieczorek szybko włączył się detektyw-celebryta Krzysztof Rutkowski, a także jasnowidz-celebryta Krzysztof Jackowski. W pewnym momencie stworzyli nawet specyficzny tandem, gdy jasnowidz badał nadmorskie wydmy swoim szóstym zmysłem, a Rutkowski w tym samym czasie obserwował reakcję zgromadzonych gapiów.

Na głośnej sprawie panowie zbili niezły kapitał rozpoznawalności, ale nie można zaprzeczyć, że ich działania przyniosły pewne efekty. We wrześniu 2013 roku, trzy lata po zaginięciu, ponad stu policjantów po raz pierwszy sprawdziło trasę do Jelitkowa i park Reagana. Inspiracją tych poszukiwań były informacje otrzymane od Jackowskiego. Nie przyniosły one jednak nowych informacji. Jasnowidz wracał do tematu zbrodni jeszcze w ubiegłym roku, gdy informował o swoich proroczych snach w tej sprawie.

Rutkowski jeszcze w ubiegłym roku rozkopywał wskazane przez jego informatora miejsca, szukając zakopanego ciała. Również bez efektu.

Sprawdź również: Krzysztof Jackowski miał przerażający sen. Chodzi o zaginioną Iwonę Wieczorek


Mężczyzna z ręcznikiem

Jednym z najważniejszych wątków śledztwa pomorskich policjantów, zresztą znanym od samego początku sprawy, jest tajemniczy mężczyzna z ręcznikiem. Pojawia się on na nagraniach monitoringu, wydaje się, że podąża śladem 19-latki. Do tej pory jego tożsamość pozostaje tajemnicą. 

Zobacz również: Prawa kobiet w Afganistanie. Talibowie wprowadzają kolejne zakazy


Nie istnieje zbrodnia doskonała

W marcu 2019 roku akta sprawy trafiają w ręce śledczych z krakowskiego Archiwum X. To potoczna nazwa Zespołu do spraw przestępstw niewykrytych, tajnej jednostki, która ponownie otwiera umorzone ze względu na niewykrycie sprawcy sprawy.

Ludzie z Archiwum X znani są ze swojej skrupulatności w poszukiwaniu przeoczonych śladów, wykorzystując do tego najnowszą technologię kryminalistyczną. Część z nich odbyła szkolenia w FBI.

Mówi się, że ich zadanie to rozwiązać najtrudniejsze sprawy kryminalne, jakie zna polski wymiar sprawiedliwości.

To właśnie członkom Archiwum X udało się ująć i postawić przed sądem Roberta J., oskarżonego o zabójstwo kobiety w 1998 roku. Ze względu na makabryczne okoliczności tej zbrodni, znana jest ona powszechnie jako sprawa "Skóry".

"Wszyscy wiemy, że nie ma zbrodni doskonałej. Jej wykrycie jest tylko kwestią dostosowania odpowiedniej metodyki, taktyki, techniki kryminalistycznej" - mówi o filozofii tego oddziału Piotr Krupiński naczelnik małopolskiego wydziału Prokuratury Krajowej.

Niezachwiana wiara w potęgę dedukcji opartej na często mikroskopijnych i zbieranych z zegarmistrzowską cierpliwością dowodach jest siłą krakowskiego Archiwum.

Czytaj także: Skok stulecia. Jak w Poznaniu skradziono obraz warty miliony dolarów


Powrót do tamtej nocy

W lecie 2021 roku policjanci z Archiwum przeprowadzili zakrojony na szeroką skalę eksperyment procesowy. Policjantka pełniąca rolę pozorantki przeszła w stroju Iwony, na bosaka całą trasę, którą 12 lat temu miała pokonać nastolatka.

W pewnym momencie dołączył też do niej policjant wcielający się w niezidentyfikowanego mężczyznę z ręcznikiem. Wszystko to było obserwowane przez prokuratorów, a także nagrywane na wideo - z ziemi i z powietrza. Całą akcję osłaniał kordon ponad 100 policjantów, wiele gdańskich ulic zostało zablokowanych na czas eksperymentu. 

W styczniu 2022 roku na miejscu znów zjawili się śledczy, by udokumentować zmiany terenu, powstałe po nielegalnej wycince drzew na plaży w Jelitkowie, tuż obok Potoku Oliwskiego.  

Jakie nowe wątki i tropy udało się do tej pory zebrać Archiwum X? Prokuratura nie ujawnia tych informacji.  


Kolejna zapowiedź przełomu


W lipcu 2022 roku tabloid "Fakt", jak prawie co roku, zapowiedział bliski przełom w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. "Najnowsze ustalenia śledczych mają rangę takich, których nikt się nie spodziewał" - można było przeczytać na łamach bulwarówki. 


- To kompletna bzdura. Nic nie wiem na ten temat. Nie potwierdzam tego. Nie mam do powiedzenia w tej sprawie niczego nowego - skomentowała te sensacje dziennikarzowi portalu Zawsze Pomorze matka Iwony. 


Ani sensacyjne "grzanie" tematu, ani kopanie dołów w przypadkowych miejscach, nie przyniosą na pewno odpowiedzi na pytanie, co spotkało młodą dziewczynę tej feralnej nocy. Jeżeli kiedykolwiek ją poznamy, będzie to prawdopodobnie wynik żmudnego i dokładnego śledztwa krakowskich specjalistów.  

Czytaj też: Gdzie jest Iwona Wieczorek? Media o możliwym przełomie w śledztwie

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy