Ojciec Leon Knabit krytykuje polskich mężczyzn
Zakonnik znany jest z poczucia humoru, ale także ciętego języka. Tym razem ojciec Leon Knabit nie pozostawił suchej nitki na części polskich mężczyzn. "Synusiowie, kochankowie, niedojrzałe obiboki"- wypowiedź byłego przeora zniesmaczyła wielu. Słusznie?
Ojciec pilnie poszukiwany
Ojciec Leon Knabit przez wielu Polaków uważany jest za autorytet. Duchowny od lat wydaje książki, prowadził programy telewizyjne, jest cenionym publicystą. Dlatego od czasu do czasu wypowiada się na temat bolączek społecznych.
Za jedną z nich uważa sposób wychowania mężczyzn we współczesnym świecie. Benedyktyn na blogu opisał trudny proces znalezienia partnera, który sprawdzi się nie tylko w roli kochanka, ale przede wszystkim ojca. Zdaniem zakonnika z Tyńca współcześni mężczyźni są "niedojrzałymi obibokami". Co dokładnie napisał duchowny?
Kiedyś biskup siedlecki zorganizował kongres pod hasłem: „Ojciec pilnie poszukiwany”. Bo za dużo jest synusiów, kochanków i niedojrzałych obiboków, a za mało ojców, mężów, prawdziwych mężczyzn.
Za deficyt niedojrzałości odpowiadają matki
Kobieta, żona, matka... To ona zdaniem duchownego na pewnym etapie życia źle wypełnia swojej obowiązki. Jej zaborczość, nadopiekuńczość, nachalność, służebność w stosunku do syna sprawiają, że młody mężczyzna jest w sieci toksycznej, matczynej miłości. To matki, wyręczając swoich synów z codziennych obowiązków, dają im przyzwolenie do bycia leniami.
To matki hamują proces dojrzewania, bo chowani pod kloszem synowie nie mają szansy popełnić błędów i wyciągnąć wniosków. To matki krytykują i negują kolejne wybranki albo tak wysoko stawiają poprzeczkę, że synowie wolą być kochankami niż mężami. Czy to matki odwodzą swoich synów od pomysłu założenia rodziny i bycia opiekuńczym i odpowiedzialnym?
Bardzo cenimy troskę matki o syna. Jednak miłość musi być wymagająca. Jeśli matka naprawdę kocha syna, wtedy stawia mu wymagania. Uczy pracowitości, porządku, punktualności, odpowiedzialności za dom i odpowiedzialności za wypowiedziane słowa. Pobłażanie dziecku, nadmierne oszczędzanie go sprawia to, że czuje się jakby pępowina jeszcze nie była odcięta, a on wciąż jest takim maminsynkiem, pudelkiem. Jeśli taki się wreszcie ożeni, to jest utrapieniem żony i dzieci (które jakoś potrafił „zrobić”). Trzeba koło niego skakać. Mamusię często aż do znudzenia stawia żonie za wzór i ma pretensje, że żona to nie mamusia. Zrozumiałe są ambicje matki i chęć, aby dziecko zatrzymać jak najdłużej przy sobie. Jednak zawsze musi nadejść czas, kiedy dziecko się usamodzielnia i, szanując i kochając matkę do końca życia, zakłada rodzinę i żyje już swoim życiem, a matka ma go do samodzielnego odpowiedzialnego życia przygotować. Kiedyś biskup siedlecki zorganizował kongres pod hasłem: „Ojciec pilnie poszukiwany”. Bo za dużo jest synusiów, kochanków i niedojrzałych obiboków, a za mało ojców, mężów, prawdziwych mężczyzn.
"Ojciec pilnie poszukiwany". To apel żon czy duchownych?
Współczesne kobiety, które latami obserwowały swoje matki, decyzję o zamążpójściu często odkładają w czasie, podobnie jak macierzyństwo. Jakiego mężczyzny poszukują? Czy to przypadkiem nie one zawyżają poprzeczkę przyszłym mężom, oczekując od nich bezpieczeństwa, finansowej stabilizacji i możliwości realizacji marzeń i swoich planów dotyczących życia zawodowego? Wobec tak postawionych warunków nic dziwnego, że mężczyźni wolą trzymać się "mamusinego fartuszka".
Postawa roszczeniowa narzeczonych niejednokrotnie przytłacza mężczyzn XXI w., którzy są na początku swojej ścieżki zawodowej. Jeżeli już uda im się spełnić oczekiwania wybranki, może się okazać, że chętniej to oni, a nie żony decydują się na urlop tacierzyński, bo nie chcą pominąć tego okresu w życiu swoich dzieci. Coraz częściej tak się dzieje...
Był gdzieś bardzo porządny mąż i bardzo nieporządna żona. Kłótliwa, nierobotna, lubiąca zaglądać do kieliszka. Pytano ją: Dlaczego Pani mąż jest takim porządnym człowiekiem, a Pani taka wredna? A bo – odpowiedziała żona – ja się modliłam o dobrego męża, a on się nie modlił o dobrą żonę. Bywa i tak, ale ja ostatnio spotykam się z dobrymi żonami, które nie mają szczęścia do mężów. Po prostu są za mało mężczyznami, którzy podejmują pełną odpowiedzialność za życie swoje i najbliższych.
Zatem jaki rodzaj odpowiedzialności za rodzinę miał na myśli o. Leon Knabit? Wielu mężczyzn wzburzyły słowa przyjaciela Jana Pawła II. Ich zdaniem ocenianie mężczyzn czynnych zawodowo i realizujących się w roli ojca przez duchownego, który na co dzień nie zmaga się z problemami życia rodzinnego, jest krzywdzące i stereotypowe.
Według ostatnich badań Eurostatu młodzi Polacy rodzinne gniazdo opuszczają w wieku 28 lat. Powód? To nie wygoda, lecz "systemowa klatka" młodym osobom zatrudnionym na umowę zlecenie nie pozwala wziąć kredytu, poza tym w tak niepewnych czasach nie każdy musi mieć na to ochotę. Dlatego w przyszłości na współczesnych "obiboków" należałoby spojrzeć szerzej.
***
Zobacz także: