Reklama

Reklama

​Jak nie jeść w nocy? Anna Lewandowska ma swoje sposoby

Jeśli zdarza nam się wstawać w środku nocy tylko po to, by sięgnąć po przekąskę, prawdopodobnie mamy do czynienia z syndromem nocnego jedzenia. Anna Lewandowska ostrzega na swoim blogu, że to niewinne z pozoru przyzwyczajenie może poważnie odbić się na naszym zdrowiu, powodując wykształcenie niezdrowych nawyków żywieniowych i wystąpienie powikłań metabolicznych. Trenerka podpowiada, jak sobie z tym poradzić.

Nie jest tajemnicą, że podjadanie - zwłaszcza wieczorami - to nawyk niekorzystny zarówno dla zdrowia, jak i figury. Podczas gdy sporadyczne sięganie po zmroku po przekąskę nie wyrządzi nam zbyt dużej szkody, regularne zajadanie się wysokokalorycznymi produktami wieczorową porą jest w istocie groźnym przyzwyczajeniem. Syndrom nocnego jedzenia (ang. night eating syndrome) klasyfikowane jest jako zaburzenie odżywiania objawiające się odczuwaniem wzmożonego apetytu wieczorem i nocą - przy jednoczesnym zaniku łaknienia w godzinach porannych.

Osoby cierpiące na tę dolegliwość odczuwają silną potrzebę jedzenia w nocy. "Największą ochotę mają w szczególności na słodycze i produkty wysokokaloryczne. Kolejnego dnia zazwyczaj pomijają śniadanie, pozostałe posiłki są nieregularne, często niezbilansowane zarówno pod względem wartości odżywczej jak i makroskładników, a stąd już prosta droga do nieprawidłowych nawyków żywieniowych i powikłań metabolicznych" - precyzuje w opublikowanym na swoim blogu poście Anna Lewandowska.

Powodów pojawienia się owego syndromu może być kilka. Jednym z nich jest, jak wskazuje trenerka, stresujący tryb życia. "Jeśli jesteś osobą intensywnie pracującą, obarczoną dużą ilością stresu, to często właśnie wieczorem dopada Cię stan rozładowania napięcia. Kiedy jednym wystarczy długi prysznic i dobra muzyka, inni wspomagają się jedzeniem, wyciszając emocje. To ono kojarzy się z czymś miłym, bezpiecznym i przyjemnym" - wyjaśnia.

Niezależnie od przyczyny wystąpienia tej dolegliwości, konsekwencje mogą być bardzo poważne. Uczeni podkreślają, że nocne podjadanie powiązane jest ze zwiększonym ryzykiem nadwagi i otyłości, osłabienia koncentracji, pogorszenia samopoczucia, a nawet depresji. Podczas gdy naukowcy z Uniwersytetu w Michigan dowiedli, że sięganie nocą po przekąski skraca sen i obniża jego jakość, fińscy i koreańscy naukowcy odkryli, iż nocne podjadanie wywołuje przybieranie na wadze oraz zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia stanów depresyjnych.

Reklama

Na tym jednak długa lista wad tego nawyku się nie kończy. "Jak wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Karoliny Północnej, osoby jedzące niezdrowo w godzinach wieczornych i nocnych częściej niż inne informowały o złym samopoczuciu następnego dnia: zarówno psychicznym, w tym poczuciu winy, jak i fizycznym. Niezdrowe jedzenie nocą było subiektywnie oceniane jako "niezdrowe" przez samych uczestników i jak podają, miało wpływ również na to, w jaki sposób pracowali kolejnego dnia. W następstwie wieczornej uczty byli często mniej pomocni dla współpracowników i trzymali się na uboczu podczas obecności w pracy" - wskazuje Lewandowska.

Jak zatem poradzić sobie z syndromem nocnego jedzenia i wykształcić zdrowsze żywieniowe nawyki? "Planujcie posiłki i jedzcie regularnie! Postarajcie się ustalić pory posiłków, dopasowując je do swojego planu dnia. Zaplanujcie przerwy w pracy, czas na zakupy i gotowanie. Nie spieszcie się! Tak, wiemy, czas to pieniądz, ale jedzenie w pośpiechu to gorsze trawienie i mniejsza przyjemność, a tym samym niższe poczucie sytości, większe ryzyko przykrych objawów ze strony przewodu pokarmowego (zgaga, wzdęcia, bóle brzucha) i gorszy nastrój. Nie róbcie zapasów! W domu nie chomikujcie słodkich i słonych przekąsek, czy niskiej jakości produktów, po które możecie sięgnąć w czasie nocnego napadu jedzenia" - wylicza na blogu żona Roberta Lewandowskiego.

Trenerka radzi również, by w ciągu dnia pić jak najwięcej wody - głód bywa bowiem często mylony z pragnieniem. Warto również zadbać o zbilansowaną i sycącą kolację, którą spożyć należy na dwie lub trzy godziny przed udaniem się na nocny spoczynek. Jeśli natomiast zmrużyć oka nie pozwalają nam stres, rozdrażnienie i natłok myśli, zamiast natychmiast sięgać po jedzenie, weźmy do ręki dobrą książkę, włączmy ulubioną muzykę, idźmy na krótki spacer lub pomedytujmy. "Metodą małych kroków dojdziecie do celu. Jeśli Wasz problem trwa latami, to nie wahajcie się zasięgnąć porady lekarza czy psychologa" - dodaje Lewandowska.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje