Reklama

Reklama

Polka na diecie: Jak się odchudzamy?

Co druga z nas się odchudza, ale jedynie co piątej to się udaje. Dlaczego tak się dzieje? Co sprawia, że stosowane kuracje są nieskuteczne?

Każdy z nas był, jest lub będzie na diecie. Bo bycie szczupłym to synonim urody i sukcesu. Polacy jeszcze 10 lat temu uważani byli za społeczeństwo nie zagrożone otyłością. To się zmieniło! Z raportu Urzędu Statystycznego Unii Europejskiej (2009) wynika, że spośród 19 narodów wybranych do badań Polacy znajdują się na szóstym miejscu, jeśli chodzi o odsetek ludzi otyłych.

Gorzej jest z dziećmi - tu zajmujemy siódmą pozycję. Wbrew pozorom nie dobija nas miłość do schabowego, tylko uzależnienie od słodyczy i fast foodów. Nie mamy nawyków zdrowego żywienia. Męczymy się, próbując zbić przysłowiowe 3 kg. Bezskutecznie! Bo dieta nie polega na zrywie, tylko na całkowitej zmianie sposobu odżywiania.

Reklama

Zła jak osa na tysiącu kalorii


Patrycja otwiera swoją szafę. - Te trzy bluzki dostałam od mamy, bo jej się znudziły. Te dwa swetry sama sobie wzięłam, ale nic jej nie mów - śmieje się 17-latka. - Nosimy ten sam rozmiar spodni. Tylko jej sukienki na mnie nie pasują, bo jestem dużo wyższa. Kiedy się denerwuje, że grzebię w jej szafie, tłumaczę, że w ten sposób oszczędzamy na kupowaniu nowych ubrań. Ona też pożycza ode mnie ciuchy. Chociaż był moment, że się w nie mieściła. Mamo! Pamiętasz, jak wariowałaś, kiedy przybyło ci kilka kilo?

Aśka karci córkę wzrokiem, ale Patrycja nic sobie z tego nie robi. Wyciąga album ze zdjęciami. Pokazuje matkę na wakacjach, studenckich imprezach, z bobasem w ramionach, na rodzinnej przejażdżce rowerowej. Aśka na każdym zdjęciu, od matury aż do 40. urodzin, jest tak samo szczupła i zgrabna. Tylko na tym z firmowego balu dwa lata temu wygląda jakby okrąglej.

- Wstrętny baleron! - Aśka zatrzaskuje album. - To było okropne. Po czterdziestce, z dnia na dzień zaczęłam tyć. Nie jadłam więcej niż przedtem, a wciąż przybywało mi ciała. Przestałam się dopinać w spodniach. Myślałam, że jestem chora. Zawsze śmiałam się z koleżanek, które narzekały na dodatkowe kilogramy. I nagle dotarło do mnie, że nie ma się z czego śmiać. Moje ciało zmieniało się, a ja czułam się fatalnie: brzydsza, ociężała, zaniedbana. Nie wiedzieć kiedy przytyłam całe siedem kilogramów. Pracuję w banku, mam do czynienia z klientami. Wpadłam w obsesję, że każdy widzi we mnie grubą babę za kontuarem, a nie doradcę finansowego.

- No i się zaczęło! Mama przeszła na dietę, a ja z ojcem musieliśmy znosić jej humory - wtrąca Patrycja. - Najpierw jadła tysiąc kalorii dziennie, więc w lodówce była głównie sałata, a mama chodziła zła jak osa. Potem głodziła się dwa tygodnie na diecie kopenhaskiej - wtedy jeszcze trudniej było z nią wytrzymać... Aśka wzrusza ramionami. Jakoś jej nie do śmiechu. Wymienia inne diety, których spróbowała. Wszystkie wyszperała w internecie. Na proteinowej diecie Dukana schudła trzy kilo, ale stwierdziła, że to nie dla niej.

- Brzydko pachniało mi z ust. Tęskniłam za zieleniną i owocami. Na dwutygodniowej diecie norweskiej byłam tak głodna, że kręciło mi się w głowie. Bo kto normalny żywi się wyłącznie jajkami i grejpfrutami? Znów schudłam trzy kilo, ale po miesiącu przytyłam tyle samo.

- Ojciec namówił ją wreszcie, żeby przestała dręczyć siebie i nas i poszła do dietetyka - nie wytrzymuje Patrycja. Dietetyczka wyjaśniła Aśce, że spowolnienie metabolizmu po czterdziestce to normalna sprawa. Doradziła zmianę nawyków żywieniowych i trybu życia. Zwróciła uwagę, że Aśka nie uprawia sportu.

- Opracowała mi plan posiłków, z uwzględnieniem produktów, które lubię, i tych, bez których nie wyobrażam sobie życia - deserów i pieczywa. Okazało się, że mogę jeść to, co wcześniej, ale w mniejszych ilościach. Ograniczyłam chleb i makaron, jem mniej czerwonego mięsa. Unikam słodyczy i przekąsek. Piję więcej wody i nie jem późnym wieczorem.

- A najfajniejsze z tego jest to - uśmiecha się jej córka - że chodzimy razem na zumbę. Tylko że mama znowu zaczęła podbierać mi ubrania!

A wakacje tuż-tuż

Ponad połowa Polek przynajmniej raz była na diecie odchudzającej, ale tylko 23 proc. z nich udało się trwale stracić na wadze. Jak wykazał sondaż TNS OBOP dla Herbalife, szczupła sylwetka jest jednym z najważniejszych atrybutów ładnego wyglądu. A utrzymanie szczupłej figury jest ważniejsze dla osób o normalnej masie ciała. Te naprawdę otyłe nie uważają wcale, że smukła sylwetka jest aż tak istotna dla ich dobrego samopoczucia.

Polki deklarują, że chciałyby schudnąć przede wszystkim ze względów zdrowotnych. Gdy przychodzi jednak do realizacji postanowienia, zachowujemy się identycznie jak mieszkanki Europy Zachodniej: zaczynamy się odchudzać dopiero wtedy, gdy stare ubrania robią się za ciasne. Największą motywację czujemy wtedy, gdy nadchodzą wakacje i trzeba pokazać się w bikini. 


Odchudzamy się przed ważnymi wydarzeniami w życiu - przede wszystkim przed ślubem. Aż 60 proc. z nas twierdzi, że waży więcej niż chciałoby. Ale większość nie umie odchudzać się racjonalnie. Najczęściej stosowaną metodą jest po prostu ograniczenie ilości posiłków lub przynajmniej wielkości porcji. Mniej osób pragnących schudnąć zwiększa wysiłek fizyczny, a jeszcze mniej łączy dietę z ćwiczeniami.

Niestety, nasza wiedza z zakresu zdrowego odżywiania nie jest na tyle solidna, abyśmy potrafiły same zaplanować pełnowartościową, niskokaloryczną dietę. Stąd zapewne popularność magicznych recept na zbicie wagi, których reklam jest wszędzie pełno. Ich długotrwała skuteczność jest jednak wątpliwa, a wpływ na nasze zdrowie często negatywny.

Niewiele z nas korzysta z rad specjalistów: dietetyków, lekarzy, trenerów. Wolimy eksperymentować na własną rękę. Coraz chętniej sięgamy też po środki wspomagające odchudzanie, takie jak suplementy apteczne, które dzięki błonnikowi hamują apetyt i regulują metabolizm. Kupuje je już co piąty Polak. Przede wszystkim kobiety.

Od pasożyta tak pięknie się chudnie!

Weronika ma 28 lat i jest piękną kobietą. Według niej jednak nie dość piękną. Bo nie dość szczupłą. Jej narzeczony Maciek mówi, że jest idealna, ale Weronika mu nie wierzy. Wcześniej spotykał się z modelką: wzrost 1,77 m, 54 kilo wagi. Weronika ogląda jej zdjęcia i porównuje. Na brzuchu tamta jest płaska, a ona ma dwie paskudne fałdki. Jak długo Maciek będzie kochał takiego tłuściocha?

Dlatego Weronika od trzech lat jest na diecie. Prowadzi dziennik, w którym opisuje swoje zmagania. Notuje każdy zjedzony okruch. Robi wykresy ilustrujące wahania jej nastrojów w zależności do tego, jak długo narzuca sobie żywieniowy reżim. - Ten zeszyt ma ponad 120 stron... Zabić za czekoladę. Dietę opartą na zupie kapuścianej stosuje się w szpitalach kardiologicznych, kiedy pacjent musi błyskawicznie zrzucić wagę - opowiada fachowo Weronika.

- Można tej zupy jeść, ile się chce. Poza tym wolno dołożyć warzywa na zmianę z owocami, a ostatniego dnia pić maślankę. Tę dietę stosowałam rok temu. Ale po zupie miałam wzdęcia. I szybko głodniałam, bo ona nie zawiera białka. Tydzień wytrzymałam. Schudłam nie pięć tylko półtora kilo. Fakt, wypiłam raz piwo, a to jest zabronione. Tę kapuściankę jakoś źle znosiłam, pamiętam, że zabiłabym wtedy za czekoladę!

Weronika jest stylistką, pracuje w środowisku, w którym liczy się wygląd. Jak cię widzą, tak cię piszą. Na co dzień ubiera modelki i aktorów do reklam. Pożycza dla nich ze sklepów i od projektantów kreacje, w które sama się nie mieści. 

Skąd ta obsesja?

Weronika czyta mi wpis w zeszycie:

"15 września. Znajoma odstąpiła mi preparaty odchudzające. Hurra! Nigdy nie było mnie na nie stać, a teraz mogę przez 14 dni pić »beton«. To specjalne koktajle, nawet znośnie smakują. Mogę też jeść jeden posiłek dziennie. Łatwizna! Podobno nie ma się po tym efektu jo-jo. 19 września. Po czterech dniach nawet nie jestem głodna. Waga drgnęła o... kilogram? Tylko??? 22 września. Chodzę po ścianach, a przede mną drugie tyle. Maciek twierdzi, że buzia mi się wysmukliła. 29 września. Koniec! Schudłaaaaam! Całe pięć kilo mniej! Wbijam się w dżinsy mniejsze o rozmiar. Maciek marudzi, że zmalał mi biust. Założę się, że swojej eks, co przechadza się po wybiegach w Mediolanie, czegoś takiego nie mówił. 10 listopada. Masakra. Nie stać mnie na kolejny etap diety, a już minęło półtora miesiąca. Wróciły trzy z pięciu kilogramów. Dżinsy idą na półkę. Na pocieszenie kupiłam herbatkę przyspieszającą metabolizm".

- Weronika zawsze miała fioła na punkcie diet, ale od kilku lat zaczęłam się o nią martwić - przyznaje jej mama. - Ja zawsze byłam korpulentna, ale ona nie chciała być taka jak ja. Oglądała Fashion TV, marzyła, by być jak te chudziny na ekranie. Bałam się, że wpadnie w anoreksję. Zniszczy sobie zdrowie głupimi dietami. Rozmawiałam z lekarzem, zasugerował, że Weronka ma permareksję. To uzależnienie od diet, które ma podłoże psychiczne. Żeby jeszcze miała się z czego odchudzać! Ona jest chyba wciąż zazdrosna o byłą dziewczynę Maćka. A przecież chłopak świata za nią nie widzi. Skąd ta obsesja?

Pasożyt w sieci

Z dziennika: "3 lutego. Kupiłam wagę elektroniczną. Bo nigdy nie wiem, ile to 100 gramów, a jak bez tego liczyć kalorie? Poza tym: zioła senesu na przeczyszczenie (wiem, że nie można tego pić często, ale...), biochrom, L-karnityna i kapsułki z wyciągiem z ananasa. Te ostatnie ponoć znakomicie przyspieszają przemianę materii. 28 lutego. Maciek chce zamówić coś z hinduskiej knajpy. Oszalał, tam wszystko pływa w tłuszczu. Ja dziś jem tylko warzywa i rybę na parze. Koleżanka podesłała mi link do kogoś, od kogo można kupić tabletkę z jajami tasiemca! Od pasożyta się pięknie chudnie, ale to jednak obrzydliwe.

I chyba groźne dla zdrowia. Dziękuję, nie tym razem".

W pościgu za szczupłą sylwetką tracimy rozsądek. Dla wielu kobiet utrata 15 kilogramów w miesiąc brzmi na tyle atrakcyjnie, że zapominają o skutkach ubocznych. O uszkodzeniu wątroby, układu oddechowego, zawale serca. W sieci są dostępne specyfiki z zakazanymi w Unii Europejskiej składnikami, takimi jak sibutramina czy ribonamant. Zawierają je popularne wśród Polek Meridia i Xenical. Choć to nielegalne, można je kupić bez problemu w internecie. Wystarczy kliknąć i gotowe. A spustoszenia, które czynią, są podobne do tych, spowodowanych przez amfetaminę: kołatanie serca, mikroudary, lęki, wypadanie włosów. Ale zdesperowanych to nie odstrasza.

Gdyby ktoś wymyślił magiczną pigułkę...

Aneta ma 30 lat i sporo sukcesów na koncie: sklep w Koszalinie, dwuletniego synka, kochającego męża. - Jedyne, czego mi brakuje, to akceptacja własnego ciała. Mam nadwagę. Niby niewielką - osiem kilo. Nienaruszalne osiem kilo. Czego nie próbowałam, żeby się ich pozbyć... Na pierwszy ogień poszły najpopularniejsze diety: śródziemnomorska, kalifornijska, Montignaca, Dukana. Próbowała też jeść tylko potrawy o niskim indeksie glikemicznym. Żadnej nie stosowała dłużej niż tydzień.

- Umierałam z głodu. Pewnie mam słabą wolę, bo samo patrzenie na jedzenie wywoływało u mnie ssanie w żołądku. Zawsze szóstego dnia miałam taki kryzys, że sięgałam po to, co niedozwolone: chleb, słodycze, wino... A ile można schudnąć w ciągu tygodnia? Najwyżej dwa kilo. Po kilku dniach waga wracała do punktu wyjścia.

Aneta pracuje nawet po 12 godzin.  Sklep trzeba rano otworzyć, sprawdzić towar, obdzwonić dostawców. Czasem jest taki ruch, że ciężko znaleźć kwadrans na obiad.

- Nie miałam czasu przygotowywać rano posiłków na cały dzień. Wyskakiwałam za róg po kanapkę i cała dieta szła do kosza. Albo nadrabiałam, jedząc obfity posiłek wieczorem. Albo podżerałam słone paluszki. Dwie paczki. Waga szła do góry, a jej nastrój sięgał dna. To przecież niesprawiedliwe. Przez cały dzień "była grzeczna", a wieczorem spódnica jeszcze z niej nie spada? Coś jest nie tak.

- Jestem niecierpliwa. Chcę szybkich rezultatów - przyznaje Aneta. - Gdyby ktoś wymyślił magiczną pigułkę... Koleżanka namówiła ją na fitness. Po stepie bolały ją mięśnie, wyszła zadyszana. Inne zajęcia ją nudziły. Siłowni nie znosi.

- Nie mam na to czasu. W weekend chcę odpocząć, a nie pocić się w sali z obcymi ludźmi. Postanowiłam, że będę rano biegać, ale nie byłam w stanie zwlec się z łóżka. Wieczorem jestem zbyt zmęczona, no i chcę położyć syna spać. A skoro nie mam czasu na ćwiczenia, zostaje tylko jedno - dieta. Koło się zamyka. Miesiąc temu, po kolejnym nieudanym eksperymencie z dietą opartą na gotowych koktajlach, poszła do lekarza. Chciała się dowiedzieć, jakie jest ryzyko operacyjnego zmniejszenia żołądka.

- Lekarz złapał się za głowę i zdecydowanie mi to odradził. Badania wykazały, że mam podwyższony cholesterol, więc wysłał mnie do dietetyka. Jestem od dwóch tygodni na diecie niskocholesterolowej i mam przykazane, żeby ćwiczyć chociaż kwadrans dziennie. Czasem o tym zapominam. Wczoraj wróciłam do domu tak padnięta, że wsunęłam pizzę z podwójnym serem. Ale nie przyznam się do tego lekarzowi.

Co nam szkodzi

Naszym najczęstszym grzechem w odchudzaniu jest brak konsekwencji. Ale wtedy wiadomo przynajmniej, w czym tkwi błąd. Trudniej poradzić sobie z frustracją, gdy wielomiesięczne wysiłki nie przynoszą efektów.

Dietetycy wskazują kilka najczęstszych błędów, które sprawiają, że odchudzanie kończy się fiaskiem. Polacy zapominają, że popijanie posiłków w trakcie jedzenia rozrzedza soki żołądkowe, spowalniając trawienie. Mamy też tendencję, by nie jadać śniadań i wierzyć, że produkty "light" są mało kaloryczne. Szkodliwa jest też rezygnacja z tłuszczów i pieczywa. Dlatego zaczynając dietę, warto robić to pod kontrolą. To inwestycja, która się opłaci.

Zuzanna O’Brien, Marta Małkowska

"Jesteśmy coraz grubsi"

Olivia:  Jak najczęściej odchudzają się Polki?

Katarzyna Błażejewska, dietetyk, Europejskie Centrum Leczenia Otyłości Dzieci i Dorosłych: - Te, które trafiają do mnie, chcą to zrobić prawidłowo. Ale to promil wszystkich stosujących dietę. Większość odchudza się na własną rękę, decydując się na wyrzeczenia. Jest też spora grupa osób, które sięgają po diety z gazet. Dają się skusić na superdietę pozwalającą zrzucić kilka kilo w tydzień.

Czy istnieje moda na konkretną dietę?

- Kilka lat temu na topie była dieta białkowa, kopenhaska, następnie zgodna z grupą krwi, niedawno zasadowa, a obecnie 5:2.

Poleca je pani?

- Nie.

Są nieskuteczne?

- Przeciwnie! Niektóre, np. białkowa, są bardzo skuteczne. I na tym polega problem! Obserwując błyskawiczne efekty u innych, wiele osób się na nią zdecydowało i zrujnowało sobie zdrowie. Bo większość diet eliminacyjnych, a białkowa do nich należy, jest niezdrowa. Mówię "większość", bo diety dla alergików też są eliminacyjne. Ale powodują, że stan pacjenta zdecydowanie się poprawia. W ostatnich latach my, Polacy, bardzo przytyliśmy.

Skąd te dodatkowe kilogramy?

- Prowadzimy sprzyjający tyciu tryb życia. Wyliczono, że od kiedy upowszechniły się piloty do telewizorów, przybieramy średnio 2-3 kg rocznie! Więcej czasu spędzamy osób ma w nich tylko napoje. Jemy bez zastanowienia, w biegu, nieregularnie i za rzadko. To tylko po części efekt braku czasu. Reszta to, niestety, lenistwo i niedocenianie znaczenia diety dla zdrowia oraz gotowania.

A ci, którzy nie potrafią gotować albo nie mają możliwości się tym zająć?

- Niech wybierają menu z namysłem i jedzą w skupieniu. W stołówkach, barach i restauracjach radzę wybierać możliwie najzdrowsze, naturalne, sezonowe produkty. Dokładnie przeżuwać każdy kęs. Smakować go.

Często się słyszy, że polska kuchnia jest tłusta...

- Tradycyjna polska kuchnia opiera się na kaszach i warzywach i jest bardzo zdrowa. Tłuste mięso w przeszłości jadano rzadko. W XIX wieku w Polsce mieliśmy najwięcej dni postnych w całej Europie! Nie jadło się wtedy mięsa i jajek. Pozostawały kasze, warzywa i ryby!

Czy warto stosować suplementy?

- Tak. Praktyka pokazuje, że w znaczącym stopniu pomagają zmobilizować się do kontynuowania diety.

Dlaczego wiele kończy się niepowodzeniem?

- Bo są zbyt restrykcyjne. Jeśli zakładamy, że z dnia na dzień przestaniemy jeść pieczywo, makaron, ziemniaki, słodycze i tłuszcz, z góry skazujemy się na niepowodzenie. Takie wyrzeczenia tak utrudniają życie, że z byle powodu przerywamy dietę. Zmiany trzeba wprowadzać stopniowo i pozwalać sobie na smakołyki. Jeden kawałek tortu w tygodniu nie spowoduje w organizmie spustoszenia, a przyniesie ulgę i zmotywuje do dalszej diety.

Olivia
Dowiedz się więcej na temat: dieta | polki | odchudzanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje