Reklama

Reklama

Ciałopozytywne tatuaże to nowy trend? "Fałdkowe kwiaty" robią furorę

Od pewnego czasu ruch ciałopozytywności i ciałoneutralności cieszy się coraz większą popularnością i zdobywa kolejne zwolenniczki i zwolenników. Carrie Metz-Caporusso, niebinarna artystka ze Stanów Zjednoczonych, postanowiła zacząć tworzyć ciałopozytywne tatuaże.

Carrie Metz-Caporusso jest amerykańską artystką i tatuatorką. Postanowiła zacząć tworzyć tatuaże dopasowane do "nieidealnych" ciał swoich klientek. Jak to robi? Wykorzystuje fałdki na ciałach kobiet plus size, które przychodzą do jej salonu i tworzy na nich wyjątkowe "fałdkowe kwiaty".


Sama zmagała się nieakceptacją siebie

Artystka, która jest osobą niebinarną (używa zaimków they/she), sama siebie określa jako "bezwstydnie grubą i queer". Dlaczego zdecydowała się na takie tatuowanie osób w większych rozmiarach? Jak sama stwierdza, zainspirowali ją ludzie, od których nieraz słyszała, że tatuaż zrobią sobie dopiero, gdy schudną.

Reklama

Dobrze rozumiała, co czują, bo sama czuła tę presję - długo nie chciała zrobić sobie tatuażu na brzuchu, bo była zdania, że powinna być o wiele szczuplejsza. W pewnym momencie zmieniła jednak decyzję - postanowiła zrobić tatuaż niezależnie od swojej wagi, nie czekać dłużej i zrobić "to, co mnie uszczęśliwi" - mówi w rozmowie z CNN. Podkreśla, że to radosne doświadczenie zmieniło jej relację ze swoim ciałem.

"Pomogę celebrować grube ciała"

Po tym wydarzeniu zdecydowała, że zrobi coś dla osób o krągłych kształtach. "Pomogę celebrować grube ciała" - powiedziała. Artystka wpadła na pomysł tatuowania "fałdkowych kwiatów".

Artystka z początku nie wierzyła w powodzenie swojego projektu i bała się ujawniać go publicznie. Obawiała się, że ludzie zaczną ją wyśmiewać. "Myślałam, że powiedzą: jesteś szalona, a to jest głupie" - mówi.

Od jakiegoś czasu jednak Carrie Metz-Caporusso chwali się swoimi pracami na Instagramie. Oprócz kwiatów można zobaczyć tam także m. in. pejzaże z wykorzystaniem naturalnych fałdek.

Tatuaże są dla "chudych ludzi o bladej karnacji"?

Tatuowanie fałdek przez Metz-Caporusso trwa zazwyczaj od pięciu do siedmiu godzin, w zależności od tego, jak złożony jest projekt. Jej klienci i klientki są często wzruszeni efektem. "Nie płakałem, ale miałem na to ochotę" - opowiada Devitt w materiale CNN. - "Byłem bardzo szczęśliwy, a jednocześnie zaskoczony efektem. Od razu pokochałem ten tatuaż."

Metz-Caporusso podkreśla, że w tatuowaniu jest dużo zawstydzania i odrzucania ludzi, a najpopularniejsi artyści przedstawiają na swoich Instagramach głównie "chudych ludzi o bladej karnacji". Nawet jeśli tatuują osoby w większych rozmiarach, rzadko publikują wyniki.

Czy taki styl ma szansę stać się popularny na szerszą skalę? Przekonamy się.

Przeczytaj też:

Tworzył polską seksuologię. Wybitny specjalista czy kontrowersyjny lekarz?

Mizofonia: Kiedy dźwięki doprowadzają do furii

Cyfrowy narkotyk: 73 proc. z nas nie wyobraża sobie dnia bez ekranu

* * *

Zobacz więcej:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje