Reklama

Czym są samozbiory? Ile można na nich zaoszczędzić?

Sezon na domowe przetwory w pełni. Gdzie jednak zdobyć smaczne, świeże owoce prosto z drzewa, a w dodatku z ekologicznym certyfikatem i w niskiej cenie? Jest na to sposób — samozbiory. Na pytanie czym jest taka metoda pozyskiwania płodów rolnych i jak znaleźć producentów, którzy oferują ten sposób sprzedaży spróbujemy odpowiedzieć w tym artykule.

Wielu rolników umożliwia chętnym tak zwane "zbiory samodzielne". Każdy, kto chce, może przybyć na plantację z dziećmi czy przyjaciółmi, aby osobiście zbierać dojrzałe owoce prosto z drzew lub krzewów.

Bezpośredni kontakt z gospodarstwem sadowniczym to również okazja do zdobycia wiedzy o uprawie owoców i ich korzyściach zdrowotnych. Samodzielne zbiory skracają też łańcuch dostaw, gwarantując najniższe ceny i wybór najwyższej jakości produktów bezpośrednio od rolnika.

Gdzie szukać ofert samodzielnych zbiorów?

Na portalu My Zbieramy znajdziemy oferty samozbiorów w całej Polsce. Dostępne dla zainteresowanych są wszelkiego rodzaju owoce: porzeczki, wiśnie, śliwki, jagody kamczackie, borówki amerykańskie, aronia i jabłka. Ceny wahają się w zależności od regionu i konkretnego gospodarstwa — wszędzie są jednak, w porównaniu do kosztu zakupu w sklepie, bardzo przystępne.

Reklama

Czytaj także: Babciny patent na nawożenie malin. Zapomnisz o sklepowych owocach

Przykładowo wiśnie nabędziemy już za 2 zł za kilogram, a aronię za symboliczna złotówkę. Czereśnie, których zbiory już się kończą można było kupić w niektórych gospodarstwach nawet za 5 zł/kg. Również cena truskawek w samozbiorach znacznie odbiegała, od cen w marketach — w powiecie rawskim w Łódzkiem można było je zakupić za 4,50 zł za kilogram. Podobnych ofert można też szukać na lokalnych grupach facebookowych, poprzez które rolnicy kontaktują się z potencjalnymi konsumentami.       

Można zbierać również warzywa. W ofercie samozbiorów znajdziemy między inni bób w cenie 7 zł za kilogram, fasolkę szparagową za 2 zł/kg i ogórki za 3 zł/kg. 

Osoby, które nie mają czasu lub ochoty na samodzielne zbieranie mogą także kupić płody rolne w sprzedaży bezpośredniej, która gwarantuje ceny znacznie niższe niż te sklepowe. 


Samozbiory - hit sprzedażowy ostatnich lat

Niskie ceny w skupach owoców i warzyw, które często nie są w stanie pokryć nawet kosztów zebrania owoców z plantacji, nie mówiąc już o zysku, wymusiły na producentach poszukiwanie innowacyjnych form na zbycie towaru. Tak powstał pomysł zaproszenia klientów na pola uprawne. Jak się okazuje — był to strzał w dziesiątkę.

Samozbiory stają się coraz popularniejszą formą sprzedaży z korzyścią dla plantatorów, którzy mogą zbyć towar po cenie wyższej niż w skupie, oraz konsumentów pozyskujących świeże, niedrogie owoce do bezpośredniej konsumpcji i produkcji domowych przetworów.

Jak donoszą branżowe media, samodzielne zbiory to trend, który cieszy się z roku na rok rosnącym zainteresowaniem Polaków — przykładowo na jednej z podkrakowskich plantacji jagody kamczackiej liczba osób biorących udział w samozbiorach wzrosła z 300 osób do 3500 w ciągu ostatnich dwóch lat. Z kolei w czasie samozbioru truskawek u jednego z rolników na Śląsku z powodu ogromnej ilości chętnych wprowadzony został ruch wahadłowy, a porządku pilnowała straż pożarna.

Wiem, co jem

Wśród Polaków rośnie też zainteresowanie lokalną produkcją rolną. Wiele osób nie zadowala już kupowanie opakowanych w plastik truskawek, czy jabłek w foliowej zgrzewce — chcemy wiedzieć, jak wygląda ich produkcja i gdzie znajdują się uprawy sadownicze. Według sondażu przeprowadzonego przez Kantar Publik obecnie najwięcej osób przyciągają plantacje jagody kamczackiej. Już 10% Polaków zetknęło się bezpośrednio z plantacją jagód krzewiastych i widziało, jak się je uprawia.

Zobacz również: Jagodzianki grozy powróciły, są jeszcze droższe niż rok temu. "Prosta, letnia przekąska stała się luksusem"

“Pochodzenie ma znaczenie. W obliczu pandemii i wojny jeszcze mocniej czujemy, że to, co polskie jest nam bliskie. To też kwestia powrotu do dzieciństwa, do dawnych smaków, do tego co się jadło w domu, do tradycji. Jest to też taki popandemiczny, ogromny, głód naturalności i potrzeba dbania o siebie. Wiele trendów, które prowadzą do tego samego wniosku, że warto pokazywać ludziom, skąd się bierze ich jedzenie" mówiła Agata Zadrożna, ekspert Kantar Public na łamach jednego z portali rolniczych.

 

Zobacz również: Chcesz zaimponować teściowej? Poczęstuj ją swoją orzechówką z tego przepisu

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy