Reklama

Reklama

Gałęziówka hitem wśród Polaków. To najtańszy opał

Odkąd Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych przypomniała Polakom, że można samodzielnie zbierać gałęzie w lesie, ta metoda stała się prawdziwym hitem wśród naszych rodaków. Gałęziówkę określa się mianem najtańszego opału.

Ceny energii, żywności i ciepła szybują w górę. Polacy starają się więc w każdy możliwy sposób nie nadszarpywać domowego budżetu, szukając jednocześnie różnych sposobów na zaoszczędzenie.

Prawdziwy renesans przeżywa obecnie zbieranie chrustu. Mimo iż podobna forma pozyskiwania opału funkcjonuje od lat, tej jesieni zdaje się być prawdziwym hitem wśród naszych rodaków.

Zobacz również: Tak uzyskasz mniejsze rachunki za prąd. Istotne jest pilnowanie terminów

Reklama

To najtańszy opał. Polacy się na niego rzucili

Jesienny spacer do lasu może od teraz nabrać innego znaczenia. Chcąc zbierać chrust należy jednak pamiętać o kluczowej kwestii - możliwość zbierania gałęzi na opał obowiązuje wyłącznie za zgodą leśniczego.

"Leżące w lesie drewno nie może zostać zabrane bez zgody i wiedzy leśniczego. Podobnie nie można samodzielnie pozyskiwać chrustu, wycinać gałązek, zbierać mchu czy nawet porostów. Las i każdy jego element jest dobrem społecznym, ale stanowi majątek skarbu państwa, którym zarządzają w imieniu społeczeństwa leśnicy" - informuje Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych.

Zobacz również: Chleb za 30 złotych? Piekarze ostrzegają i apelują do rządu

"Najtańszy surowiec opałowy w Polsce"

"Gałęziówką" nazywa się gałęzie, których średnica nie przekracza 7 centymetrów. Pozwolenie na ich zbieranie wydaje leśniczy, który wskazuje dokładne miejsce, z których można zabrać gałęzie. Następnie wycenia je.

Zainteresowanie tego typu opałem ma być w tym roku ogromne - zdecydowanie wyższe, niż w latach poprzednich. Jak donosi Interia Biznes, do końca sierpnia Lasy Państwowe sprzedały 545 tys. metrów sześciennych gałęzi opałowych, co stanowi niemal o połowę więcej ilości z roku ubiegłego.

Zobacz również: Polak pokazał ile kosztują te produkty w Szwajcarii. „Ceny z kosmosu”

Samodzielne zbieranie chrustu pod groźbą kary. Mandat to dopiero początek

Pamiętajmy, że samodzielne zbieranie chrustu jest zabronione pod groźbą kary. To leśnik wskazuje miejsce, w którym można zebrać gałęzie, a nabywca podpisuje uprzednio stosowne oświadczenie. To na jego podstawie może prowadzić prace w konkretnym miejscu. Po zakończeniu prac odbywa się pomiar surowca i jego oznakowanie. Drewno można legalnie wywieźć z lasu dopiero po uregulowaniu płatności. Transport odbywa się we własnym zakresie. Musi nastąpić w ciągu dwóch tygodni.

Próba wyniesienia gałęzi z lasu może zostać odebrana w świetle prawa jako kradzież. Przyłapani na podobnym procederze będą musieli zapłacić mandat w wysokości 500 złotych.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: chrust | gałęzie | opał

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy