Reklama

Reklama

Wielkie zmiany w aptekach. „To jawna niesprawiedliwość”

Apteki czekają ogromne zmiany. Na dostosowanie się do nowych wymagań, wprowadzonych przez Ministra Zdrowia, punkty apteczne mają 6 miesięcy. Przez ten czas każda z nich musi zakupić dodatkowy sprzęt, który monitoruje temperaturę i wilgotność w każdym pomieszczeniu, w którym przechowuje się leki. Specjaliści zauważają, że zmiany są jawną niesprawiedliwością.

Projekt nowego Rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie podstawowych warunków prowadzenia apteki ma zastąpić funkcjonujące od 2002 roku rozporządzenie w tym zakresie. Jak informuje portal mgr.farm, jest to druga wersja projektu. Zainteresowane podmioty wyraziły już opinie w konsultacjach społecznych.

Zobacz również: Hity z apteki do 20 złotych! Niektóre działają lepiej niż drogeryjne kosmetyki

Co się zmieni w dotychczasowym funkcjonowaniu aptek?

Zgodnie z nowym rozporządzeniem apteki będą musiały zadbać o właściwe warunki przechowywania leków. W miejscach, w którym składowane są leki, wyroby medyczne oraz żywność o specjalnym przeznaczeniu medycznym, zachowana musi zostać odpowiednia temperatura oraz wilgotność. To oznacza jednak ogromne zmiany dla każdego z punktów aptecznych.

Reklama

Za nieprzekraczającą normy temperaturę i wilgotność nie mogą bowiem odpowiadać zwykłe termometry i higrometry. W projektowanym rozporządzeniu wskazano, że każde z urządzeń musi posiadać świadectwo wzorcowania. Takie wystawić mogą jedynie akredytowane laboratoria wzorujące.

Co więcej, urządzenie musi zostać wyposażone w oprogramowanie zapisujące temperaturę i wilgotność. Jeśli którykolwiek z nich zostanie przekroczony, natychmiast należy powiadomić zawiadowcę apteki.

Zobacz również: Turnus rehabilitacyjny z dofinansowaniem PFRON - na czym polega?

"To jawna niesprawiedliwość"

"Proszę mi powiedzieć, dlaczego apteki mają spełniać nowe restrykcyjne warunki, a sklepy, stacje paliw i kioski nie? Nasłonecznione szyby wystawowe tychże sklepów świadczą o tym, że leki są niewłaściwie przechowywane" - dodaje.

Co więcej, cała aparatura miałaby wynieść pojedynczą aptekę 2,5 tys. złotych. W uwagach do projektu farmaceuci wskazują bowiem, że mowa o zakupie aż ośmiu urządzeń - trzech lodówek, receptury, dwóch magazynów, frontu i komory przyjęć. Problemem może być również dostępność tych urządzeń.

"Kilkanaście tysięcy aptek i kilkadziesiąt tysięcy podmiotów ruszą na zakupy urządzeń do monitorowania. Rozumiem, że one leżą na półkach oraz ich ceny nie wzrosną. Podobnie jak marże urzędowe. Widzę tu pewne analogie, które nie nastrajają mnie optymistycznie" - podsumowuje na Twitterze Mariusz Politowicz.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: apteki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy