Reklama

Reklama

Tak nie otrzymasz rozgrzeszenia podczas spowiedzi. Duchowny zabrał głos

Akt spowiedzi w obrządku wiary chrześcijańskiej od dawna jest nieco kontrowersyjny dla wielu osób. Często nawet wierzący stresują się i zastanawiają nad tym, dlaczego to właśnie wygląda w ten sposób. Zwłaszcza że, jak się okazuje, nie zawsze możemy uzyskać rozgrzeszenie. Kiedy spowiedź jest nieważna i dlaczego tak się dzieje?

Czym jest spowiedź i czy jest konieczna?

W każdej wierze, czy to chrześcijańskiej, w judaizmie, czy islamie, wiernych obowiązywały od wieków i wciąż obowiązują różne przepisy, które mają zapewnić im trwanie w wierze i finalnie - zbawienie i dostęp do życia wiecznego.

 W Kościele katolickim jednym z takich obrzędów jest akt spowiedzi. Według katechizmu Kościoła katolickiego spowiedź to sakrament pokuty i pojednania.  

"Nazywa się go sakramentem spowiedzi, ponieważ oskarżenie - spowiedź z grzechów przed kapłanem jest istotnym elementem tego sakramentu" - możemy przeczytać w katechizmie.

W akcie tym nie brakuje takich elementów jak pokuta, oskarżenie, żałość za grzechy. Ta sytuacja może być traktowana jako napięcie psychiczne, zwłaszcza, że spowiedź polega na wyznaniu, nawet niezwykle intymnych sytuacji, które w świetle prawa chrześcijańskiego uznane są za grzechy, coś niegodziwego i nieczystego... obcej osobie.

Reklama

Spowiednikiem jest ksiądz, kapłan, który jest pośrednikiem między grzesznikiem a Bogiem, od którego spowiadający się otrzymuje rozgrzeszenie.

Zobacz też: Mniej wiernych w kościołach. "Nawet ministranci nie wracają"

W imieniu Chrystusa i Kościoła kapłan wysłuchuje grzechów podczas spowiedzi. On też finalnie decyduje o rozgrzeszeniu. Otrzymanie rozgrzeszenia w sakramencie pokuty jest wtedy ważne, gdy u grzesznika pojawi się "żal za grzechy" oraz postanowienie poprawy swojego zachowania.

Efektem spowiedzi według wierzących jest przebaczenie Boga i tym samym jest to wyraz jego miłości i chęci pojednania z człowiekiem.  

Jednak okazuje się, że nie zawsze to pojednanie i miłość człowiek może uzyskać, nawet przystępując do spowiedzi. 

„Czy kapłan może mnie nie rozgrzeszyć”? Wierni pełni obaw

Nawet dla osób, które regularnie uczestniczą w życiu Kościoła, niektóre z sytuacji są niejasne i budzą wiele obaw, czy pytań. Wiele z nich dotyczy właśnie spowiedzi.

"Czy ksiądz może nie dać mi rozgrzeszenia?" - jest najczęściej pojawiającym się pytanie odnośnie tej sytuacji.

Jawi się ono na tyle często, że postanowił na nie odpowiedzieć Franciszkanin prowadzący kanał na YouTube "Bez sloganu".

"Może zaistnieć taka sytuacja, że rozgrzeszenia nie otrzymamy. Niektórym osobom się wydaje, że sakrament to jest pewien automatyzm. Nie jest tak, że przychodzi człowiek, prosi księdza czy kogokolwiek, kto jest szafarzem sakramentu, żąda, żeby sakrament został udzielony, ten szafarz robi to, co do niego należy i wszystko załatwione" - zaczął wyjaśnianie zagadnienia duchowny na swoim kanale.

Zobacz też: 10 przykazań Bożych. Oryginalny tekst Dekalogu różni się od wersji szkolnej

Franciszkanin podkreśla, że niekiedy wierzący podchodzą do spowiedzi zbyt lekkomyślnie, bez odpowiedniej motywacji.

Pierwszy warunkiem uzyskania rozgrzeszenia jest chęć nawrócenia, zerwania z grzechem. Jeżeli tej chęci nie ma u grzesznika, to kapłan może nie udzielić rozgrzeszenia.

Problem także mogą stanowić "grzechy ciężkie". Grzech ciężki według Katechizmu Kościoła katolickiego, to taki, który musi spełniać trzy warunki:

"Dotyczyć materii poważnej, być popełniony z pełną świadomością i przy całkowitej wolności".

Takie grzechy wymagają od spowiednika większej uwagi i wzięcia pod uwagę różnych aspektów dokonanego czynu. Może być tak, że ksiądz nie udzieli w ich przypadku rozgrzeszenia. 

Kontrowersje wokół spowiedzi w Kościele katolickim

Wokół spowiedzi w takiej formie, jaka obecnie obowiązuje w wierze katolickiej, narosło wiele negatywnych komentarzy.

Wiele osób wyraża zdziwienie, dlaczego do tego aktu potrzebna jest obecność kapłana, a nie może odbyć się to podczas modlitwy między wierzącym, a Bogiem, w którego wierzy.

Sytuacja wyznania intymnych sytuacji osobie trzeciej, której pozostawia się decyzję o tym, czy czyny te były złe i czy w imieniu Boga daje nam rozgrzeszenie za nasze uczynki, może rodzić stres, napięcie, a nawet traumę.

"Nie byłam u spowiedzi jakieś 12 czy 13 lat, a wszystko przez jednego księdza, który na moje wyznanie grzechu, wychylił się cały bordowy ze złości i oburzenia, jak sądzę, z konfesjonału i cedząc przez zęby powiedział żebym wyszła i nigdy tu nie wracała. Tak też zrobiłam, ale wzroku osób w kościele czekających w kolejce do spowiedzi nigdy nie zapomnę" - mówi Katarzyna, która pochodzi z wierzącej rodziny, ale sama już jako osoba dorosła przez tę sytuację przestała uczęszczać do kościoła.

Trauma spowiedzi może pojawić się już w wieku dziecięcym, gdy dzieci przygotowane są do Pierwszej Komunii Świętej, a tym samym do pierwszej spowiedzi.

"Jako dziecko czułam się zestresowana spowiedzią i chyba tym... zażenowana? Serce waliło mi jak oszalałe, kiedy zbliżała się moja kolej i potwornie bałam się, że pomylę słowa formułki. Kiedy już przebrnęłam przez tę część spowiedzi, to zawsze mówiłam te same grzechy... bo jakie ja mogłam mieć grzechy jako dziecko? A i tak czułam się winna, że coś zrobiłam nie tak" - mówi Gabriela, która stres związany ze spowiedzią pamięta do dziś, choć minęło 30 lat od tego momentu.

Takich historii można znaleźć wiele - zarówno w najbliższym otoczeniu, jak i na forach internetowych, gdzie osoby wierzące, lub takie które odeszły już z kościoła albo są niepraktykujące, dzielą się swoimi doświadczeniami.

Mimo mnogości nieprzychylnych opinii i historii o traumach ze spowiedzi, duchowni wciąż zachęcają wiernych do tego aktu i zapewniają, że kluczem do spowiedzi jest nastawienie grzesznika i odpowiedni kapłan. Pozostaje jedynie pytanie, czy to nie przypadek na jakiego duchownego trafimy w konfesjonale? 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: spowiedź | Rozgrzeszenie | Kościół katolicki | grzechy ciężkie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy