Reklama

Reklama

Polacy będą marznąć w swoich domach? To nas czeka, gdy Putin zakręci kurek z gazem

Przed nami wyjątkowo trudna zima. I nie chodzi tu bynajmniej o pogodę – widmo zakręcenia przez Putina kurka z gazem staje się coraz bardziej realne. Część społeczeństwa obawia się nie tylko wyższych rachunków, ale i tego, że gaz i węgiel mogą w ogóle nie być w Polsce dostępne. Czy te obawy są uzasadnione? Eksperci przewidują kilka możliwych scenariuszy.

24,2 proc. Polaków obawia się, że węgiel i gaz zimą w ogóle nie będą dostępne w Polsce. Tak wynika z badania IBRIS dla Bizblog.pl. Z najnowszych badań wynika, że nadchodzącej zimy najbardziej obawiają się osoby, które zarabiają 5-7 tys. zł netto - to prawie 73 proc. osób. O wiele mniej obaw mają osoby zarabiające 2-3 tys. zł netto - to 43 proc. Polek i Polaków. Prawie 30 proc. osób w wieku 18-29 obawia się z kolei tego, że wystąpią przerwy w dostawach prądu.

Zobacz również: Jak uniknąć podwyżek za gaz? 3 triki jak zaoszczędzić na gazie

Reklama

Problem z węglem

Wysokie ceny gazu i jego niedobory sprawiły, że największe gospodarki musiały się z węglem przeprosić przynajmniej na jakiś czas. Teraz Unia Europejska szuka sposobu, by zmniejszyć zależność od rosyjskiego gazu i węgla. W naszym kraju ten problem dotyczy jednej trzeciej Polaków ogrzewających swoje domy węglem.

Sprawdź: Nasz drogi węgiel

Putin zakręci kurek z gazem? Co wtedy?

Putin już teraz zakręca kurek z gazem, dlatego istnieje duże prawdopodobieństwo, że późną jesienią lub zimą może całkowicie odciąć Europę od dostaw. Czy to oznacza, że Polacy będą marznąć w swoich mieszkaniach i domach? Sprawie przyjrzał się Mateusz Madejski, dziennikarz Business Insider Polska. Poprosił o głos ekspertów, a ci przedstawili cztery możliwe scenariusze, w tym ten najczarniejszy.

Zobacz również: Może zabraknąć węgla dla przemysłu

Scenariusz 1: Putin zakręca kurek z gazem

Putin zakręca Europie gazociągi Nord Stream 1 i Turk Stream. To zdaniem ekspertów najczarniejszy scenariusz. Do tego dochodzi mroźna i bezwietrzna zima, co spowoduje ogromne zapotrzebowanie na energię. 

Jak zaznacza Bartłomiej Derski, ekspert serwisu Wysokie Napięcie, w najtrudniejszej sytuacji będzie przede wszystkim przemysł azotowy. Sytuacja może się skończyć ograniczeniami produkcji nawozów, a od nich uzależniona jest produkcja żywności. Załamanie w tym przemyśle oznacza ogromny kryzys żywnościowy. Eksperci uspokajają jednak, że gazu dla domów, mieszkań, szkół czy szpitali nie zabraknie.

Zobacz również: Miliony kobiet wciąż pracują za darmo w świecie stworzonym przez mężczyzn. Dlaczego? 

Scenariusz 2: Ciepła zima i mniejsze zapotrzebowanie na gaz

Jeśli tegoroczna zima będzie ciepła, to zapotrzebowanie na gaz i węgiel nie będzie aż tak duże. Dlatego też rosyjski szantaż nie będzie miał tak katastrofalnych skutków dla gospodarki. Niestety, nie oznacza to, że możemy spodziewać się niższym rachunków.

Scenariusz 3: "Gospodarcze hamowanie"

W tym scenariuszu Bartłomiej Derski zwraca uwagę, że kondycja krajów UE jest coraz gorsza. I chociaż nie napawa to optymizmem, to zwraca on uwagę na to, że gazu nie zabraknie pomimo radykalnej decyzji Putina. Dlaczego? Ekspert zwraca uwagę, że fabryki mogłyby wówczas pracować w ograniczonym trybie lub zupełnie wstrzymać produkcję. "Gospodarcze hamowanie" sprawi, że w przyszłym roku problemów z żywnością nie będzie, a mniejsi przedsiębiorcy nie będą musieli zamykać na sezon swoich firm.

Scenariusz 4: Kreml zakręci kurek z gazem? Oto jest pytanie!

Jak informuje Business Insider, większość ekspertów uważa, że Kreml podczas tegorocznej zimy kurka z gazem użyje jako broni. Ograniczenia już są, ale czy zakręci go zupełnie? Technicznie nie jest to problem, bo gaz w rurach można włączać i wyłączać jak wodę. Za takim scenariuszem przemawia również argument, że Rosja potrzebuje pieniędzy. A częściowe dostawy pozwolą na wpłaty do państwowej kasy. Z drugiej strony taki scenariusz oznacza ogromną niepewność i wysokie rachunki za energię.

W Polsce zabraknie węgla?

To jednak nie koniec rozważań związanych z kryzysem. Prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, Janusz Olszowski ocenia, że w Polsce może zabraknąć energii.

To będzie ciężka zima. Musimy pamiętać, że dzięki węglowi w Polsce produkowane jest nadal ponad 70 proc. energii. Węgiel można lubić bądź nie, ale trzeba mieć świadomość, że teraz jest on niezbędny polskiej gospodarce. Gdyby nie ten surowiec, to już byłby problem z energią - mówi w rozmowie z serwisem money.pl Olszowski.

Prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej ocenia, że szybkie rozwiązanie problemu nie jest możliwe. Jego zdaniem obecna sytuacja ma związek z dotychczasową polityką odchodzenia od węgla, ograniczeń inwestycji w górnictwo i wydobycie.

To jedna strona medalu. Druga jest taka, że ostatnia decyzja Ministerstwa Klimatu i Środowiska wywołała spore kontrowersje. Chodzi o zniesienie na 60 dni norm jakościowych dla sprzedawanego w Polsce węgla. Ma to pozwolić na sprowadzanie do kraju tańszego, lecz bardziej zanieczyszczanego siarką węgla, który podczas spalania emituje więcej pyłów. Ekolodzy alarmowali, że przez to w zimie znacznie pogorszy się jakość powietrza, co nie pozostanie bez wpływu na nasze zdrowie.

Zobacz również: Nowe stawki w sanatoriach. Ile kosztuje pobyt w 2022 roku?

Embargo na rosyjski węgiel i jego skutki

Według szacunków Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla, nałożenie embarga na rosyjski surowiec może oznaczać, że w Polsce do końca 2022 roku może zabraknąć prawie 11 mln ton węgla. A ten jeszcze w 2020 roku stanowił ok. 72 proc. importowanego do naszego kraju surowca. Niemal 100 proc. stanowił węgiel kamienny, a jego udział w krajowej konsumpcji wyniósł niemal 15 proc. i w większości przypadków trafiał do gospodarstw domowych. Tak wynika z danych Agencji Rozwoju Przemysłu.

Rząd przekonuje, że węgla nie zabraknie. Spółki Skarbu Państwa zakontraktowały węgiel na poziomie ok. 7 mln ton, a prywatne - 2 mln ton. Taką informację przekazał w czerwcu wiceminister klimatu i środowiska Piotr Dziadzio. Dodał, że zakup węgla rozpoczęła też Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych, która do końca 2022 roku ma uzyskać 3 mln ton surowca.

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa jakiś czas temu zapewniała, że spółka PGE Paliwa czeka na osiem statków, które wiozą ponad 700 tys. ton węgla. Polska chce kupować surowiec w Kolumbii, USA, Australii, RPA i Indonezji. Szefowa resortu uspokajała, że obecnie Polska ma zabezpieczone ponad 8 mln ton węgla.

Zobacz również: Węgiel zapewnimy, gazu nie zabraknie

Cena węgla - dotkliwa podwyżka i rekompensaty

Wzrost cen napawa lękiem właścicieli domów ogrzewanych węglem. Ceny ekogroszku jeszcze rok temu wynosiły 900 zł za tonę. Przed wybuchem wojny wzrosły do 1500 - 1600 zł, a obecnie za tonę produktu trzeba zapłacić ponad 3 tys. zł. Zakup węgla prosto z kopalni wychodzi o wiele taniej - tutaj cena wynosi ok. 1 tys. zł za tonę. Jest on sprzedawany po cenie producenta.

Sejm przyjął ustawę, która ma chronić część obywateli przed wysokimi cenami węgla. Ustalona cena jednej tony ma wynieść 996, 60 zł. Ze względu na to, że to cena maksymalna, ceny węgla mogą być niższe.

Rekompensaty dla sprzedawców zostały ustalone na poziomie 1073 zł i 13 groszy za sprzedaż jednej tony. Zgodnie z przepisami, członkowie gospodarstwa domowego będą mogli kupić maksymalnie 3 tony węgla w takiej cenie. Zgodnie z ustawą, na tegoroczne i przyszłoroczne rekompensaty zostaną przeznaczone 3 mld zł.

***

Zobacz również: 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: kurek z gazem | Władimir Putin | gaz | kryzys energetyczny | węgiel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy