Reklama

Reklama

Świętujemy Dzień Baterii. Co musisz o nich wiedzieć?

18 lutego na całym świecie obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Baterii. Choć trudno wyobrazić sobie bez nich życie, wiemy na ich temat niewiele. Szkoda, bo ta wiedza ma niebagatelny wpływ na planetę.

Baterie to elektrochemiczne źródła zasilania - energia powstaje w wyniku zachodzących reakcji chemicznych. Każda z nich zbudowana jest z jednego lub więcej ogniw pierwotnych, czyli nieładowalnych. Zachodzi w nich nieodwracalna reakcja chemiczna, w wyniku której wytwarzana jest energia elektryczna. 

Reklama

Najczęściej sięgamy po baterie alkaiczne, które znajdują się w aparatach fotograficznych, golarkach czy odtwarzaczach muzycznych, a ich zaletą jest długa żywotność - nawet do siedmiu lat i fakt, że rzadko dochodzi w nich do wylania elektrolitu. W termometrach czy zegarkach stosuje się baterie srebrowe, ale te żyją krócej i częściej wylewają. Mamy jeszcze baterie litowo-manganowe, stosowane do podtrzymywania pamięci w systemach transmisyjnych czy kamerach - te mogą żyć nawet ok. 10 lat! 

Na co dzień nie myślimy o bateriach, badania wykazały również, że spora część Polaków nie umie się z nimi właściwie obchodzić, szczególnie, gdy kończy się ich żywotność. Zarówno baterie, jak i elektrośmieci (urządzenia na baterie takie jak zepsute zabawki, gadżety elektroniczne czy żarówki) są bardzo niebezpieczne dla środowiska i ludzi. Zawierają metale ciężkie takie jak ołów, rtęć czy nikiel, wywołują silne zakłócenia w procesie samooczyszczania się gleb i wody, jedna mała bateria potrafi skazić nawet metr sześcienny środowiska naturalnego! 

Z bateriami musimy obchodzić się bardzo ostrożnie - nie można wiec wyrzucać ich do śmietnika, tym bardziej podrzucać w lesie czy parku. Zużyte baterie należy oddać do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK), lub sklepów zajmujących się sprzedażą sprzętów elektrycznych, od czasu do czasu większe miasta organizują również zbiórki baterii i elektrośmieci. Warto pamiętać, że za niewłaściwe obchodzenie się z nimi grozi wysoka kara, nawet do 5000 złotych! 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje