Reklama

Reklama

Miłość - trzy składniki i pięć etapów

W fazie zauroczenia jesteśmy przekonani, że nasze uczucia pozostaną niezmienne pomimo upływu lat. Tymczasem praktyka pokazuje, że początkowa idealizacja, z czasem ustępuje miejsca bardziej realistycznemu postrzeganiu partnera. Małżeństwo po dekadach trudno porównać do zadurzenia z pierwszych tygodni związku.

W powszechnym postrzeganiu miłość jest czymś magicznym i nieuchwytnym. Nadaje się bardziej na temat poezji niż przedmiot rozważań naukowych. Okazuje się jednak, że procesy psychiczne związane z byciem w romantycznej relacji, można rozłożyć na czynniki pierwsze i dokładnie opisać. To właśnie zrobił profesor Bogdan Wojciszke. W książce "Psychologia miłości" opisał swoje badania i wnioski na ten temat.

Reklama

Pamiętacie tę mieszankę skrajnych uczuć, które towarzyszą nam podczas zakochania? Z jednej strony jest to euforia, zachwyt i pożądanie, z drugiej cała masa negatywnych emocji: zazdrość, niepewność, tęsknota. Opisana konstelacja uczuć to namiętność ­- pierwsza z trzech składowych miłości. Kolejną z nich jest intymność, czyli wszystkie pozytywne emocje i związane z nimi działania, które budują bliskość, przywiązanie i zależność partnerów od siebie nawzajem. Intymność przejawia się na wiele sposobów, najczęściej w pragnieniu dbania o dobro ukochanej osoby, albo przeżywaniu szczęścia z jej powodu. Również szacunek do partnera, przekonanie, że możemy na niego liczyć w potrzebie, okazywanie zrozumienia i dawanie duchowego wsparcia, świadczą o budowaniu intymnej relacji. Trzecim składnikiem miłości jest zobowiązanie. To nic innego jak wynik decyzji, myśli i działań, ukierunkowanych na przekształcenie relacji miłosnej w trwały związek, a co za tym idzie, utrzymanie tego związku, mimo rozmaitych przeszkód. Oznacza to, że zobowiązanie jest czynnikiem podatnym na naszą świadomą kontrolę. Stanowi to zarówno o jego słabości, jak i sile.

Wszystkie związki mają swoją dynamikę. Oczywiście można powiedzieć, że każda miłość jest wyjątkowa, trudno jednak nie zauważyć, że pewne jej cechy stają się regułą dla wielu związków. Relacja, jaka łączy partnerów, przechodzi bowiem przemiany wynikające z dynamiki wyżej opisanych czynników. Pierwsza faza miłości, czyli zakochanie, na ogół opiera się wyłącznie na namiętności. To właśnie ten etap opisują autorzy wierszy, piosenek i romantycznych powieści. Czujemy "motyle w brzuchu", idealizujemy ukochaną osobę, jesteśmy nią zafascynowani. Taki stan nieustannego pobudzenia nie może jednak trwać wiecznie. Ustępuje on z czasem miejsca "romantycznym początkom", które są naturalną konsekwencją zakochania, nieodłącznie związanego z pragnieniem jak najczęstszych i najbliższych kontaktów z partnerem. To z kolei prowadzi do rozwoju intymności.

Druga faza również jest stosunkowo krótkotrwała, ponieważ przyjemność płynąca z intymności, stanowi motywację do podjęcia decyzji związanych z zaangażowaniem w związek. Większość relacji, jakie nawiązujemy w swoim życiu, nigdy nie przekracza tej bariery. Utożsamiamy ją z poważnymi życiowymi decyzjami, takimi jak zamieszkanie razem lub zawarcie małżeństwa, boimy się jej. A to właśnie te doniosłe wydarzenia przekształcają naszą relację w tzw. związek kompletny. Faza ta uważana jest za najbardziej satysfakcjonującą, ale także najbardziej obfitującą w pozytywne i negatywne emocje. Siłą związku kompletnego jest równowaga pomiędzy trzema składnikami miłości: namiętnością, intymnością i zaangażowaniem.

Pewnie każdy z nas zna "stare małżeństwa", które ocenia jako szczęśliwe. Trudno jednak dopatrzeć się nam między małżonkami zakochania. Taką relację określamy mianem związku przyjacielskiego, a faza ta rozpoczyna się, gdy nastąpi zanik (niekoniecznie całkowity) namiętności. Choć wizja ta nie brzmi optymistycznie, warto podkreślić, że dzięki pielęgnowanej latami intymności i zaangażowaniu nasze związki są trwałe i szczęśliwe. Wygaśnięcie namiętności nie musi być zaś bezpowrotne - profesor Wojciszke przekonuje, że u niektórych par może ona wybuchać na nowo wiele razy!

Tym, czego naprawdę powinniśmy się obawiać, jest zanik intymności. To właśnie on powoduje, że miłość umiera, a relacja łącząca niegdyś kochających się ludzi, staje się związkiem pustym. Jedynym elementem, który ich łączy jest zaangażowanie. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że taka relacja nie jest satysfakcjonująca dla partnerów i często prowadzi do trwałego rozpadu związku.

Warto wspomnieć, że opisana kolejność faz miłości jest w naszej kulturze tą najczęściej spotykaną, ale nie musi odpowiadać dynamice każdej partnerskiej relacji. Niektóre związki rozpoczynają się od przyjaźni i dopiero z czasem, pomiędzy dwojgiem ludzi pojawia się namiętność. W przypadku małżeństw aranżowanych kolejność jest jeszcze inna: najpierw parę łączy zaangażowanie, a ewentualne pojawienie się intymności i namiętności stanowi wynik celowych starań męża i żony. Pamiętajmy, że każdy z nas tworzy własną historię. Świadomość rządzących nami mechanizmów może jednak pomóc w świadomym kształtowaniu związku i dbaniu o to, by nie zabrakło w nim żadnej z podstawowych części składowych miłości.

Alicja Skibińska - magister psychologii i miłośnicza słowa pisanego, właścicielka firmy copywriterskiej Alicja w Krainie Słów. Łączy obie pasje, tworząc artykuły do "Magazynu WESELE", w których stara się zawrzeć cenne porady na temat życia w związku oraz odpowiedzieć na odwieczne pytanie: "Jak stworzyć szczęśliwe małżeństwo?".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje